Nasze święta minęły na wspólnym świętowaniu w ograniczonym składzie. Był czas na wspólne posiłki, zabawy z dziećmi czy leniuchowanie. Ach, ile to pomysłów można pomieścić w głowie, by zobaczyć uśmiech dzieci.
Malowaliśmy, ćwiczyliśmy tańce artystyczne z wstążkami, zrobiliśmy girlandę z króliczków, była zabawa w chowanego czy ciuciubabkę (oj ile śmiechu przy tym było). Wymyśliliśmy zabawę w kolorowe jajka, które wycięliśmy z kolorowych kartek i po wypowiedzeniu koloru, wskakiwaliśmy na dane jajko. Była bitwa na jajka. Każdy chciał wygrać. Były bańki mydlane na balkonie, więc chyba pół osiedla naszą radość słyszało. Było też szukanie słodyczy, ukrytych przez zajączka, zabawy w berka. Mieliśmy mnóstwo czasu dla siebie, mogliśmy się razem bawić, wspólnie przygotowywać posiłki, obejrzeć ulubioną bajkę, "wychodzić na spacery" na balkon;) i być po prostu ze sobą. Było nam trochę smutno, że do bliskich mogliśmy tylko zadzwonić, ale wierzymy, że następne Święta spędzimy już w dużym gronie, jak w poprzednich latach. Chociaż nie było nas wszystkich przy stole, nasz wspólny czas wykorzystaliśmy bardzo ciekawie i rodzinnie.


